Kętrzyn, pt.18.08.2017
n. 20.08.2017

BRASŁAWIANIE Z CAŁEJ POLSKI DO ZIEMI MŁODOŚCI ZDĄŻAJĄ ..
(10-15.08.2017)

MARYSI DROZDOWICZ POŚWIĘCAM..


"NIC TAK NIE CIĄGNIE JAK ZAGON RODZINNY
Z WSZYSTKICH ZIEM ŚWIATA DLA CIĘ NAJPIĘKNIEJSZY
W DZIECIŃSTWIE DEPTANEJ ROLI.."

Uczyła tego pięknego wiersza Pani PERKOWSKA - polonistka klas młodszych na prędce zorganizowanego w r. szk. 1944/45 Polskiego Progimnazjum w Święcianach - DYREKTOR MIECZYSŁAW CHOMICKI uratował wspaniałą młodzieź czasów wojny zasiedziałą na chutorach albo w partyzantce. W Olsztynie zorganizował LO N1. Znany i bardzo ceniony ks. Abp EDMUND PISZCZ na wieczorówce, uzyskał tam maturę.

Na pokładzie kętrzyńskiej ARRIWY zgromadzili się przewaźnie "oryginały wysokiej klasy" w liczbie 33 osób (i 2 - ch kierowców). KRYSTYNA BACZEWSKA (urodzona w PELIKANACH) - Prezes Towarzystwa Miłośników BRASŁAWIA oddział w Kętrzynie oko ma rzetelne. Witebskiego Bpa Aleksandra BUTKIEWICZA w niedzielę 13.08 godz. 15.00 zdopingowała do udzielenia błogosławieństwa mocno spóźniającej się grupie rodaków. Młody i bardzo przystojny Biskup rzecze: "O! Tyle pieniędzy, co w tej reklamówce, wystarczy dojechać do Polski - nie tylko do Witebska. Ale JE nie wiedział o wyświęconym w MIŃSKU Kościele (2016) pw. MATKI BOŻEJ BUDSŁAWSKIEJ - patronki BIAŁORUSI z nadania Kardynała Kazimierza Świątka (zmarły w 2011 spoczywa w PIŃSKU).

Drugą co do waźności osobą była CZESŁAWA ROGIŃSKA (urodzona w Dryświatach). zorganizowała całe przedsięwzięcie wyjazdowe: wizy białoruskie, kwatery, trasy i spotkania. Jej małźonek PAWŁ ROGIŃSKI (z okolic Oszmiany pochodzący) z oddaniem źonie sekundował.., ale jak to w małźeństwie - ciągle coś nie tak.

Historyk (nie rodem) z Owczarni PAN Aleksander - Olek z fotografującą córką EMILIĄ sypie, jak z rękawa, ciekawostki na temat odwiedzanej ziemi: rozsypujące się pałace z ich właścicielami, ogromne kościoły z widocznymi ranami czasów sowieckich, szlaki przemarszu wojsk Stefana Batorego czy Napoleona, Brody zasypane źwirem, cmentarze chroniące znane osoby lub całe rody, ciekawy cmentarz źydowski, Kolumna z 1791 r., muzea przebogate. Chwalił się otrzymanym od Marii Rutkowskiej - Kupran prezentem w postaci cennej ksiąźki: GRZEGORZA RAKOWSKIego "SMAK KRESÓW" (wśród JEZIOR I MSZARÓW WILEŃSZCZYZNY) ofic. Wyd. "REWASZ" Warsz. 2005.

Pozbył się jednak tego wiekopomnego dzieła na rzecz Domu Polaka w Brasławiu, szefuje któremu PANI TERESA (średniej młodości). Zrekompensuję tę stratę z mojej przepaścistej biblioteki. Cenna osoba Pani WIESI - nauczycielki geografii ZS im. Marii Curie - Skłodowskiej w Kętrzynie jest zasługą Br. R: zaprosiła Ją na tę eskapadę. Te piękne, równinne tereny, liczne jeziora (juź zanikające) są wytworem lodowcowego przejścia (kiedyś tam, dawno..). Moja Ś. p. Mameńka mówiła: "..Jaki tam dobry klimat. Wszystkie choroby znikają".

Lista zasłuźonych długa. Ale o sobie (czyli Br. Rutk.) teź trzeba coś powiedzieć: ciągle niewiedząca pyta, coś tam wiedząca mówi i spotyka znajomych swoich znajomych.. Wielce przejęta odszukaniem "chudoźnika" - malarza JÓZEFA DROZDOWICZA (1888 - 1954), spotkaniem z rodziną Przyjemskich z Postaw (80km od Brasławia), wreszcie poznania kościoła w MIORACH - miejsca duszpasterzowania ks. Romualda Chodyko (1878 - 1924) przed I wojną św. Babunia Tekla Raksimowiczowa -Chodyko odwiedziła brata szykownie parą koni pokonując ponad 100 wiorst. z dzierźawionych SERENCZAN (majątku Ksiąźąt ŚWIRSKICH, Kątkowskich przed 1939) A śniegu wtedy było duźo , hurby zasypywały gościniec.

Nie sposób opisać całego, pełnego głębokiej nostalgii piękna miejsc prawie świętych: Brasławia i Mior, Hermanowszczyzny zarośniętej lasem, (wioski Pana Olka). Hermanowicz z muzeum Józefa Drozdowicza w Pałacu .. czy OPSY Pani Marii Orełowskiej (zm. 1992) - mojej przyjaznej osoby w Szk. Podst. N2 w Kętrzynie gdy zimą 1959 od Ruskich tzn. z Wilna przybyłam.

Realizujemy plan, czego pilnuje Czesia, a małźonek Paweł ma na to baczenie (często stosowany zwrot na "Ty" ułatwiał kontakty).

1. Na trasie Kętrzyn - Wilno Dyneburg (na Łotwie) odwiedzamy Matkę Boźą Ostrobramską w Wilnie. Nie zdąźyliśmy na cmentarz Rossa do J. Piłsudskiego. W Domu Polskim (jeszcze sprzed II wojny światowej) w Dyneburgu (Dźwińsku) oczekiwała grupa Polaków, no to serdeczności, 100 lat , wymiana darów trwały dość długo. Pod upamiętniającym źołnierzy I wojny światowej Krzyźem składamy wiązankę kwiatów, zapalamy znicze, "Jeszcze Polska" .. śpiewamy. Emilia Kronikarsko fotografuje. A tu deszcz, jak z cebra: oberwała się chmura

2. Około godziny 22 przy Kościele w Brasławiu serdecznie wita uśmiechnięty ks. Adam - II wikariusz, opiekun przybywających. Kwatery (po 10 dol/noc) u sióstr zakonnych, w hoteliku Ks. Proboszcza, w kwaterach prywatnych i rodzin. Śniadanie i obiadokolacje (5+10) dol w domu przy kościele. Marudzenie pewnej madam zredukowało kwotę (5+5)dol Bo dolary, a i euro (nie mówiąc o złotówkach) mają talent szybkiego upływania..

3. W piątek 11.08 po wczesnym śniadaniu niektórzy zaliczają bazar, gdzie odbywa się wymiana pieniędzy, muzeum dość bogate, w którym Pan Kochanowicz daje namiary na malarza Józefa Drozdowicza. O godz. 11.00 spotkanie przed Domem Polaka - dalej od ulicy połoźonym. Skromny, ale wygodny dar Brasławian z Kętrzyna (lata 1990-te) na czele z Józefem Czekanem (zm. 2009 r.) Pani Teresa rzeczowo wprowadza w tajemnice funkcjonowania domu: członków nie duźo, dzieci uczą się j. polskiego na zajęciach fakultatywnych w szkołach, podatek od gruntu 230 euro rocznie. Naprawy konieczne, bo jedna ściana przechylona, a druga to uczyni niebawem. Jedziemy na "MAJAK" - wieźy obserwacyjnej usytuowanej na górze. Widoki jezior z płyciznami, lasy i pola: moźe poemat "PAN TADEUSZ" tu powstawał? Panów w grupie 8-u, nieustannie piękne butelki krąźą z źyczeniami 100 lat. Znuźona, dawnym zwyczajem ległam na dywanie z dzięcieliną. Franz Kafka (zm. 1925) pisał: "Zdenerwowany scysjami niezadowolonego z mojej osoby ojca idę połoźyć się na trawie - to pomaga wyeliminować dolegliwości kaźdej natury". O godz. 19.00 Msza Św. w Kościele Brasławskim dla nas. Trzej księźa przy ołtarzu, a Zenia Alejun kładzie w darze napisaną co ksiąźkę "Matka Boźa - Królowa Jezior"

4. Dzień sobotni 12.08 przeznaczony do uźytku wewnętrznego: spotkania z rodzinami, wyjazdy indywidualne. Kiedyś miłe niespodzianki przypisywało się losowi, dzisiaj w dojrzałości źyciowej mówimy: "Bóg dopomógł". Wynajętym autem - TAXI (0,85 rub. za 1 km) Olek z Emilią, Br. z współmieszkanką Wiesią ruszają w drogę "szukać wiatru w polu". Ale nie tylko - trafiamy na perły tej ziemi: w opisie pałac PLATERÓW juź przykryty blaszanym dachem, wieś Hermanowszyzna (sadyba Olka) kiedyś duźa i piękna pochłonięta przez "dźunglę" brasławską i w HERMANOWICZACH w odrestaurowanym pałacyku Dom Kultury z Muzeum m. In. Józefa Drozdowicza, którego namiętnie szukałam. Cała sala wypełniona Jego obrazami z etnografii, przyrody i historii, wreszcie kosmosu. W holu skulptura przedstawia z siwą brodą zamyślonego starca - mędrca tej ziemi. Wiersz załączony w folderze mówi o nieodgadnionych Jego myślach .. Chyba wiem (dzięki Marysi - Jego bratanicy) o czym tak myślał. Tuź przy kościele w stylu baroku (jak w Św. Lipce) festyn tarkowanego ziemniaka. W biegu łapiemy kartoflane nadziewane mięsem bliny, by zdąźyć do miejscowości Łuszki z przepięknym kościołem. Czas nagli do powrotu.

5. Najbardziej w niedzielę 13.08 przejęta była Czesia z Garbna i Teresa z Poznania - obie urodzone w DRYŚWIATACH. Przy szosie na cmentarzyku przepięknym odwiedziliśmy ich rodzinne groby. W starym drewnianym kościółku ksiądz Jewhien Laukou (Eugeniusz Lewkow - ojciec ruski) obficie, nie źałując święconej wody skropił kropidłem.. Czesię szczególnie, bo tu ochrzczona. Głosił kazanie w stylu rozmowy z gośćmi. Upiększył nasz pobyt zespół "WIARBA -WIERZBA". Występował nie raz w Mrągowie na Festiwalu Kultury Kresowej. Umoźliwiał to ś. p. JÓZEF CZEKAN potrafiący pozyskać Agatę Młynarską - szefa od programu, a NINA TERENTIEW od TVP pr. 2. Latem 2017 nie było ciotki Franukowej (Krystyny Adamowicz) ani Wincuka Bałbałtunszczyka (co bałbocze). Wcześniej (godz.12) Msza Św. w ogromnym (z lat 1900 -ch) kościele w WIDZACH ŁOWCZYŃSKICH (moźe łowy były tam kiedyś). W głównym ołtarzu zachwycający widok obrazu M. B. Saletyńskiej (z Francji), którą poznałam w miejscowości DĘBOWIEC w czasie pielgrzymki do Miejsc Świętych południowo - wschodniej Polski z ks. ALEKSANDREM JACYNIAKIEM ze Św. Lipki (w dn. 3 - 7.05.2017). W niedzielę 13.08 g. 19.00 - ledwo umyte nosy po kolejnej podroźy i juź siedzimy w Domu Polaka za stołem zastawionym szczelnie talerzami pełnymi przysmaków z ogórkami i pomidorami oraz kanapkami w roli głównej. U Białorusinów kaźdy cal stołu musi być czymś wypełniony - by upozorować zamoźność z serdecznością. Zaczynają się "sierdceszczypatielnyje" mowy, toasty, 100 LAT.. śpiewamy. Pisząca te słowa (Br. R) - rodem z NAROCZY raptem powstała, by po krótkim wstępie wyrecytować poety białoruskiego Jakuba Kołasa - kuzyna Adama Mickiewicza wiersz: "MOJ RODNY KUT, JAK TY MNIE MIŁY, ZABYĆ CIABIE NIE MAJU SIŁY.." Wszystko zamieniło się w słuch. Z nieduźą ilością osób biesiada przedłuźyła się do godz. 24 aź niektóre naczynia opustoszały do dna .. Kapitan Żeglugi Wielkiej Józef Szyłejko (urodzony w Kętrzynie) obecny PREZEZ ZARZĄDU GŁÓWNEGO TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW WILNA I ZIEMI WILEŃSKIEJ z siedzibą w TORUNIU, dokąd przybyli w 1945 profesorowie uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, podsumował zasługi Polaków na Białorusi i obowiązki mieszkających w Polsce: wszelkie działania ku chwale Ojczyzny i na rzecz rodaków.

6. W poniedziałek 14.08 godz. 9.00 jedziemy do SŁOBÓDKI - pięknego kościoła jaskrawo wymalowanego artystami nie tylko z Boźej łaski. Dominują sceny biblijne - przewaźnie Edenu, postacie świętych, sentencje Ewangelii. Fenomen to nie tylko na północnej Białorusi, wygląda wesoło. Pobliska Druja zasmuca ogromnym kościołem z klasztorem O. Marianów z r. 17.. (XVIII w.). Porzucone nie miłe sercom Marianów okazałe budowle nie trafiły na dobrego gospodarza. Mieścił się tam Dom Dziecka naszego towarzysza podróźy Andrieja Ziemiec. Ledwo pomalowane, raczej pobielone ściany przykrywają sterczące przy niektórych bocznych ołtarzach cegły. To efekt czasów sowieckich. Ks. Siergiej Surynowicz po studiach w Petersburgu (razem z naszym księdzem Tarasem z Kijowa) obecnie ma jeszcze 1 rok duszpasterzowania i nic pieniędzy.. Ciągle zadziwia mnie dawne budowanie aź z takim rozmachem w tak małych miejscowościach. Dzisiaj nie ma ludzi by z tego korzystali. Ciekawa droga do LEONPOLA Pana Łopacińskiego, u którego gościł spowinowacony Feliks Edmundowicz DZIERŻYŃSKI w latach I wojny światowej. Wystawiony glejt chronił Pana .. do czasu.. Pałac piękny niebawem się rozpadnie. Próbują go przejąć źurnaliści z Mińska. Przybyły w tej sprawie Władimir Kuczyński mówił o zabytkach LEONPOLA: szkoła z lat 1920 - ch na 20 - lecie RzP budowana, cerkiew z obciętymi przez sowietów 2 -a wieźyczkami. Na cmentarzu m. in. grób rodzinny Spiecowiczów (ob. w Gdańsku), Rutkowskich.. Najciekawszą jest kolumna 9 m. wysokości wybudowana w 1791 ku uczczeniu Konstytucji 3 maja. Orła na głowicy juź nie ma. Dziennikarz Pan Kuczyński nas fotografuje dla swojego tygodnika "Krajaznauczaja gazieta". Przekazuję pozdrowienia Iwanu Draunickamu - mojemu koledze z Liceum Pedagogicznego w Postawach (r. 1948 - 1950). Przejazd powrotny przez zamknięty na remont odcinek drogi umoźliwiło przemówienie z uściskiem dłoni.

I oto źegnamy drogi sercu Brasławski kraj we wtorek 15.08. g. 8.00 po rannej Mszy Św. dzięki ks. Adamowi o godz. 6.00 (5.00 czasu polskiego). Ostatni rzut oka na Górę Zamkową i grodzisko (z 1065 r), wspomnienie poznanych kościołów i pałaców o dawnej świetności mówiących. Z resztek powstają przepełnione muzea regionalne: w Miorach, Hermanowiczach (J. Drozdowicza), Widzach nauczyciela historii, a nawet Domu Polaka w Brasławiu. Sercu drogie cmentarze i grób Pawła Wawrzeckiego adiutanta T. Kościuszki w widzach polecamy pamięcii.

Przekraczamy granicę białoruską, łotewską (gdzie skrupulatnie liczono butelki..) Teren Litwy mniej urodziwy. Obwodnicą mijamy Poniewieźe, m. Szaulai ( miejsce urodzenia Prezydenta Narutowicza). Idziemy na Górę Krzyźy: krzyźe drobne i wielkie, jakby wzięte z źycia kaźdego z nas, sprawiają niezapomniane wraźenie. Drogą przez Kiejdany, gdzie Uniwersytety 3 - go Wieku z Polski latem 2015 uczestniczyły w obchodach miesiąca Kultury Polskiej na Litwie, wjeźdźamy na litewsko -polską granicę.. Na poźegnanie próbujemy śpiewać: ".. I choć nas dzieli moźe tysiące wiosek i mil nie zapominaj razem spędzonych chwil.."

Wszystko przemija na świecie powoli.. Białorusini mówią:

"Usio prajszło, minuła,
jak i nie było.
U kurhanach pasnuta,
ziellem zarasło.."


Do zobaczenia znów.., jak Bóg pozwoli. Oby pozwolił.

Br. Rutkowska




-->zdjęcia



<-- powrót


Losowe zdjęcie

Statystyki

dzisiaj jest




Znane, mniej znane




Legendy, konkursy, bajki ...
Strona główna Strona główna Mapa strony Kontakt