Eugeniusz Gałdziewicz


Eugeniusz Gałdziewicz urodził się 7.02.1884 r. w majątku Garbaś w powiecie suwalskim. Rodzice Franciszek i Anna Gałdziewiczowie, ojciec inźynier górnik i rolnik. W 1902 r. E. Gałdziewicz ukończył gimnazjum w Suwałkach. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim i Petersburskim, który ukończył w 1908 r. (Wydział Przyrodniczy), uzyskał wykształcenie rolne (pszczelarz). następnie ukończył dwuletnie kursy pedagogiczne w Petersburgu i od 1910 r. pracował w Petersburgu w szkołach średnich. W ankiecie personalnej pojawia się wzmianka, źe Gałdziewicz znał język rosyjski i niemiecki. W dokumentach natomiast natrafiono na notatkę sporządzoną przez Gałdziewicza w języku francuskim.

W czasie Rewolucji Październikowej i wojny domowej E. Gałdziewicz mieszkał w Piotrogrodzie (Petersburg). Od 1918 r. do 15.08.1922 r. pracował w Piotrogrodzkim Oddziale Komisariatu Ludowego do spraw aprowizacji na stanowisku agenta do specjalnych poruczeń. Zajmował się równieź pracą naukową. Od 1918 r. do lipca 1925 r. pracował w Towarzystwie Badań Kultury Włoskiej. W 1920 r. brat udział w Północnej Wyprawie Naukowo-Przemysłowej jako pomocnik geologa w wyprawie za koło podbiegunowe na Półwysep Kolski. Ekspedycja badała zasoby naturalne tego półwyspu. Zorganizowana była przez Wyźszą Radę Gospodarki Ludowej ZSRR.

W lipcu 1925 r. jako repatriant wyjechał z ZSRR do Polski. Zamieszkał w majątku Garbaś, gmina Filipowo. Gdy w 1920 r. zmarł jego ojciec, majątek byt bardzo zadłuźony. Na podział czekało kilku spadkobierców. Sprawy podziału z niewielkimi przerwami trwały do 1959 r. W 1959 r. majątek byt zadłuźony na sumę 250 tysięcy zł polskich. W archiwum zachowało się sporo listów pisanych przez Gałdziewicza z majątku Garbaś do pani Licharewej do Krakowa. Prawie w kaźdym utyskuje na trudne sprawy finansowe, źe naglą raty i procenty, źe trzeba pertraktować z kupcami w sprawie sprzedaźy lasu.

Wojna zastała Gałdziewicza w majątku Garbaś. W październiku 1944 r. wszyscy mieszkańcy majątku byli przymusowo wysiedleni przez władze niemieckie z linii działań wojennych na teren byłych Prus Wschodnich do powiatu giźyckiego, a następnie przy dalszym cofaniu się wojsk niemieckich wysiedleni do wsi Kruźgany koło Kętrzyna. 27 stycznia 1945 r. Armia Radziecka wkroczyła na tereny Prus Wschodnich i objęta je pod tymczasową administrację. Od 14 lutego 1945 r. E. Gałdziewicz pracował w administrowanym przez władze radzieckie majątku rolnym Wopławki w charakterze pełnomocnika władzy radzieckiej. Zachowało się oświadczenie następującej treści: "My niźej podpisani Marian i Olga Pietraszkowie zamieszkali w Kętrzynie przy Placu Wolności 50 niniejszym oświadczamy, iź wiadomym nam jest, źe ob. E. Gałdziewicz przybył z powiatu suwalskiego do wsi Kruźgany k/Kętrzyna w dniu 27.01.1945 r. własną furmanką, przywoźąc ze sobą własne rzeczy, w tym 2 łóźka z pościelą i 6 skrzyń z ksiąźkami. Kętrzyn 25 IX 1946 r. Kierownik i nauczycielka Publicznej Szkoły Podstawowej w Kętrzynie. Podpisy". Jak wynika z oświadczenia, z całego swego mienia Gałdziewicz najbardziej cenił ksiąźki.

Od 12.04.1945 r. do 14.05.1945 r. E. Gałdziewicz pracował w charakterze pełnomocnika władzy radzieckiej w Kętrzynie, zbierając i zabezpieczając wartościowe księgozbiory poniemieckie. Następnie Kętrzyn przeszedł pod administrację władz polskich. Juź od 15.05.1945 r. pracował w starostwie powiatowym/ od 1946 r. był referentem kultury i sztuki.

Starając się o stanowisko kierownika powstającej w Kętrzynie Biblioteki Publicznej, pisze w swym źyciorysie załączonym do podania: "W związku z moją pracą w referacie kultury zostało uratowanych na tutejszym terenie kilka tysięcy tomów wartościowych ksiąźek naukowych w języku niemieckim, obecnie zasilających kilka wyźszych zakładów naukowych (Instytut Mazurski w Olsztynie, Muzeum Mazurskie w Olsztynie, Uniwersytet Toruński) co moźe stwierdzić Starostwo Powiatowe i Wojewódzki Wydział Kultury".

Przy okazji chcę nadmienić, źe duźo cennych ksiąźek, nawet z XVI wieku, zostało zniszczonych. Byty to ksiąźki napisane w języku polskim, ale gotykiem, napływowa ludność pamiętająca krzywdy z okresu wojny, niszczyła "szwabskie" ksiąźki, a były one polskie i bardzo wartościowe.

Powiatowa Biblioteka Publiczna w Kętrzynie powstała w 1947 r. z inicjatywy Eugeniusza Gałdziewicza. Oficjalne jej otwarcie nastąpiło 11.02.1948 r., a kierownictwo objęła Kazimiera Wojno-Orańska. Oto jej wspomnienia: "We wrześniu 1947 r. przybyłam do Kętrzyna z nominacją na kierownika Powiatowej Biblioteki. Zwróciłam się do Inspektoratu Szkolnego z prośbą o informację, gdzie się biblioteka znajduje i z kim mam w tej sprawie rozmawiać. Traf chciał, źe spotkałam pana Gałdziewicza - dotychczasowego kierownika biblioteki. Kiedy byliśmy juź na miejscu, nie wiedziałam jak mam skierować rozmowę na temat mojej funkcji. Ułatwił mi sprawę sam Gałdziewicz. Równieź w przyszłości wiele spraw mi ułatwiał, co bardzo pomagało mi w pracy. Pomagał mi nawiązywać kontakt z władzami, z instytucjami, z Inspektorem". Gałdziewicz został zastępcą kierownika Biblioteki Powiatowej. Zajął się pieczołowicie kompletowaniem i zbieraniem księgozbioru. Zwiększała się liczba czytelników, powstawały filie biblioteczne. Pan Gałdziewicz zbierał ksiąźki, gdzie się dało. Na zakup nowych trudno było liczyć.

Od 1946 r. reprezentował miasto Kętrzyn i powiat w Stowarzyszeniu Autorów Kompozytorów i Wydawców "ZAIKS" w Warszawie. Zachowało się sporo notatek czynionych ręka pana Gałdziewicza o charakterze filozoficznym, rozwaźań na temat róźnych religii, miłości, sensu źycia i śmierci człowieka. Ulubionym jego pisarzem byt Andrzej Strug.

Niełatwe były pierwsze lata na Ziemiach Odzyskanych. Przyjeźdźali ludzie z róźnych stron, o róźnym poziomie kultury, a największym nieszczęściem była nieznajomość historii Warmii i Mazur. Duźo Warmiaków i Mazurów wyjechało do Niemiec z powodu złego traktowania ich przez repatriantów. Część została, ale nie mogła znaleźć wspólnego języka z repatriantami. Eugeniusz

Gałdziewicz brał czynny udział w źyciu społecznym powiatu. Uczestniczył w zebraniach. Starał się pogodzić autochtonów z przybyszami. Chwalił zamiłowanie do porządku Mazurów, a repatriantom wytykał ich niechlujstwo. Wskazywał na gospodarność jednych i niefrasobliwość drugich.

Poprzez pogadanki, spotkania, rozmowy, poprzez ksiąźki starał się trafić do ludzi, starał się kształtować sposób bycia bliskich mu ludzi - repatriantów. Sam przecieź był repatriantem. Cieszył się z powrotu do Macierzy ziem oderwanych od niej przed wiekami, ale bolał nad niepowodzeniami ludzi, raziła go beztroska niektórych przybyszów. Dotąd mieszkał w sąsiedztwie Litwinów i Niemców. Był przyzwyczajony do porządku i gospodarności, starał się więc rozwijać kulturę wśród repatriantów.

Tyle informacji przekazały dokumenty i relacje osób pamiętających pana Gałdziewicza. Zmarł jako rencista w 1958 r., pochowany został na cmentarzu komunalnym w Kętrzynie w obrządku prawosławnym. Czy miał duźo przyjaciół? Sądzę, źe tak. Najbardziej był zźyty z księdzem Witalisem Czyźewskim. Wszystkie święta spędzali razem, spotykali się na uroczystościach rodzinnych.

Oto ogólnie zarysowana sylwetka pozornie skromnego działacza kultury, na trwałe jednak związana z historią Kętrzyna, a niemal doszczętnie dziś zapomniana. Dokonania Eugeniusza Gałdziewicza w dziejach Kętrzyna przedstawiają się zgoła niezwykle. Spełnił u nas misję i rolę pioniera źycia kulturalnego, kładąc podwaliny pod jego rozwój. Eugeniusz Gałdziewicz - jeden z pierwszych mieszkańców Kętrzyna, owładnięty pasją tworzenia, skutecznie zabezpieczał i pomnaźał spuściznę swojej nowej ojczyzny.


Maria Rutkowska-Kupran




<--powrót
Losowe zdjęcie

Statystyki

odwiedziło nas:

gości
dzisiaj jest




Znane, mniej znane




Legendy, konkursy, bajki ...