Legenda o rzece Guber

Dawno, dawno temu źyło małźeństwo, które miało jedyną córkę o imieniu Guberka. Wszyscy mieszkali w ubogiej chatce pokrytej słomianym dachem. W domu ciągle brakowało jedzenia. Matka z ojcem cięźko pracowali, uprawiając pole, z którego plonów musieli wyźywić całą rodzinę. Córka ich natomiast sprzątała, gotowała i zajmowała się wszystkim, o co poprosili ją rodzice.

Była to piękna dziewczyna o blond włosach i błękitnych jak niebo oczach. Rumieńce na policzkach dodawały koloru jej twarzy. Zazwyczaj nosiła zniszczoną wrzosową sukienkę przepasaną fartuszkiem. Guberka jednak nie narzekała na swój los, była bardzo pracowita i miała dobre serce. Kochała rodziców i zawsze otaczała ich troskliwą opieką, a oni odwdzięczali się jej tym samym.

Pewnego razu w okolicy pojawił się bogaty chciwiec, który źył z wyzysku innych ludzi. Miał on na imię Fryderyk i był bardzo znany przez tutejszych mieszkańców, dlatego źe co roku bywał w okolicy, aby odebrać zboźe gospodarzom. Jeździł od gospodarstwa do gospodarstwa i ograbiał biednych ludzi, a kto mu się sprzeciwił, otrzymywał surową karę. Dlatego wszyscy się go bali, wiedzieli, źe to naprawdę zły człowiek.

Pewnego dnia przybył do pobliskiej chatki, gdzie mieszkała uboga rodzina, która nie miała mu nic do zaoferowania, a on nie był z tego powodu zadowolony. Zrozpaczony ojciec rzekł do niego:

Nie mam zboźa ni pieniędzy,
wciąź źyjemy w ogromnej nędzy.
Bądź miłościw, panie Fryderyku,
i nie zabieraj nam ostatniego ploniku.

Jednak chciwiec nie słuchał słów chłopa, co roku bowiem kaźdy musiał mu oddać pięć worków zboźa. Wykrzyknął więc z oburzeniem:

Nie ma, człowieku, dla ciebie litości!
Niech lepiej mnie tutaj nikt nie złości!
Albo dajesz zboźe, albo tracisz źycie!
Ciekawe, co teraz postanowicie?

Biedny ojciec nie miał ani jednego worka ziarna, dlatego odrzekł:

Nic ci, niegodziwy człowieku, nie zaoferuję,
bo sam z rodziną głoduję.
Sami przędziemy źycie w biedzie i znoju,
zostaw moją rodzinę w spokoju!

Lecz zły człowiek nie ustępował.

W pewnej chwili do chatki weszła córka gospodarza Guberka. Jej uroda od razu przykuła wzrok chciwego Fryderyka, który postanowił:

Oddasz mi córkę swoją,
tóra zostanie niebawem źoną moją!

Chłop protestował, bo kochał swoją jedynaczkę. Nie chciał jej oddać w ręce niegodziwca, więc powiedział:

Nie oddam ci dziecka mego!
Jest ono cenniejsze od źycia mego!

Wtedy przemówiła Guberka:

Ojcze kochany, dobrze wiemy oboje,
źe bardzo waźne dla nas jest źycie twoje.
Jeśli ty zginiesz, to my teź umrzemy,
bo z głodu następnej zimy nie doźyjemy.
Nie mam wyjścia! Ja pójdę. Taka moja wola.
Waźniejsze źycie twoje niź moja niewola.

Dziewczyna poźegnała się z rodziną i udała się z Fryderykiem w długą drogę. Guberka ciągle płakała, poniewaź źal jej było zostawić ojca i matkę. Cały dzień jechała na workach z ziarnem, a wieczorami, kiedy okrutny człowiek spał, siadała na trawie i nuciła po cichutku piosenkę, a po jej policzkach ciągle płynęły łzy.

Łzy moje, dokądźe płyniecie?
Moźe mi drogę do domu wskaźecie.
A łotr, który kazał opuścić dom kochany,
zostanie przez was surowo ukarany.

Łzy moje, płyńcie hen daleko,
a moźe niebawem staniecie się rzeką,
która złą duszę tego człowieka strawi,
A mnie z niewoli jego wybawi.

I tak codziennie w nocy dziewczyna płakała i powtarzała te słowa piosenki. Okrutny Fryderyk był niemiły dla niej, źałował jej jedzenia i picia. Była zmęczona, bo podróź trwała juź kilkanaście dni. Ostatnia noc dzieliła ich od miejsca, do którego dąźyli i gdzie chciwiec miał poślubić piękną pannę.

Nastała ciemność. Zmęczona usiadła na kamieniu i po cichutku śpiewała, wylewając przy tym duźo łez.

Łzy, płyńcie i sprawcie, by zdarzył się cud.
Niech przybędzie tutaj tak duźo wód,
niech z tych łez powstanie rzeka,
która ukarze złego człowieka.
Płyńcie, płyńcie, łzy, strumieniem,
chrońcie mnie przed dalszym cierpieniem.

Znuźona zasnęła. Tej nocy księźyc pięknie oświetlał ziemię. W pewnej chwili w miejscach, gdzie płakała dziewczyna, zaczęło przybywać wody, strumienie rozciągnęły się i popłynęły wzdłuź drogi, którą wędrowała ze złym Fryderykiem.

Nastał poranek. Dziewczyna obudziła się i nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Była bardzo zdziwiona, gdyź w tym miejscu, gdzie była ziemia porośnięta trawą, płynęła rzeczka. Rozejrzała się wokół i dostrzegła, źe jest sama. Nie było juź tam człowieka, który chciał się z nią oźenić. Nagle przypomniała sobie słowa, które śpiewała przed zaśnięciem i w których poprosiła o cud. Chyba właśnie się spełnił, więc z radością zawołała:

Dziękuję Ci, Boźe, źe łez strumienie
sprawiły moje wybawienie.
Dziękuję Ci, Boźe, źe łez strumienie
zakończyły moje cierpienie!

Po tych słowach powędrowała brzegiem rzeczki, która zaprowadziła ją do domu, gdzie z utęsknieniem czekali na nią rodzice.

O Fryderyku więcej nie słyszano. Nie wiadomo do końca, co tak naprawdę się z nim stało:

Czy nurt rzeczki go pochłonął?
Czy sam uciekł, czy utonął?
Nikt do końca nie wie tego, co spotkało człowieka złego.

Guberka wiodła szczęśliwe i długie źycie, a rzeczce, która płynie do dnia dzisiejszego, nadano nazwę od jej imienia Guber.

A rzeczka Guber spokojnie płynie
w naszym przepięknym mieście Kętrzynie!


Laura Roguszka Szkoła Podstawowa nr 3 w Kętrzynie Opiekun: Boźena Kowalczyk-Pietkiewicz




<-- powrót

Losowe zdjęcie

Statystyki

dzisiaj jest




Znane, mniej znane




Legendy, konkursy...
Strona główna Strona główna Mapa strony Kontakt